Reglamentacja dobra (dobra jako rzeczownika, nie przymiotnika)

16.01.2017

 

Masz zdjęcia lub film do tego artykułu?   Wyślij je do nas!

Zastanawiam się często, czy "dobro" ma granice, czy może być reglamentowane, czy można nim sterować.

 

mmj
Maria Małgorzata Janyska
Posłanka na Sejm RP VII i VIII kadencji (Platforma Obywatelska).

Dobro osobiste, jako prawo przyznane w Konstytucji, ma w demokracji granice tylko w sytuacjach, w których narusza się dobro innego człowieka. Czyli dochodzi do czyjejś szkody.

Dobro jako jedna z dwóch podstawowych wartości moralnych - dobro i zło - nie ma teoretycznie granic i nie powinno być ograniczane przez osoby trzecie.

Choć z pozoru wydaje się to oczywiste, bo dlaczego ktoś miałby ograniczać czynienie dobra przez kogoś innego, to faktycznie tak bywa.

Dlaczego? Dobre pytanie i odpowiedzi, gdybyśmy zrobili sondę, zapewne byłoby bez liku. Część z nich nawet powinno się nazwać szukaniem alibi dla uzasadnienia swoich zachowań. A u podstaw takiego konformizmu leży manipulacja definicją "dobra", w tym uznanie za właściwe jednego "dobra" czynionego przez daną grupę, ale innego - czynionego przez inną grupę - już nie, bo np. ktoś kogoś nie lubi, choć w życiu nie zamienił z tą osobą jednego słowa, zazdrości, ma kompleksy, uznaje za fundamentalne swoje zasady i swoje dobro i nie uznaje żadnych innych, itd. Taka zwykła, ludzka małość, która potrafi być bardzo groźna w skutkach, nawet zagrażająca powszechnemu "dobru". Historia jest pełna takich okresów, w których w imię dobra ogólnego – np. obrony przed "imperialnymi mocarstwami" każdą negację działań władzy nazywano działaniem przeciw narodowi.

Taka narracja trwa teraz. Najświeższy przykład - MON i Caritas Polowy pod pozorem witania amerykańskich wojsk w całej Polsce, czyli także tam, gdzie nigdy nie trafią, zbierał pieniądze na pomoc chrześcijanom w Syrii. Wszystko na dzień przed finałem WOŚP, w którym w tym roku armia wyjątkowo nie weźmie udziału. To jaskrawy przykład reglamentowania i sterowania dobrem, przykład dzielenia ludzi.

Bardzo trafnie odniósł się do tego Caritas Polska w swym oświadczeniu:

"Każdy, kto działa na rzecz bliźniego jest godny szacunku. Caritas Polska nie podejmuje żadnych działań przeciwko Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, nie konkuruje z nią ani nie szuka porównań. Ilość problemów społecznych i osób potrzebujących zainteresowania i wsparcia w Polsce jest ogromna. Jest tu miejsce dla każdego, kto angażuje się w pomoc dla bliźniego. Apelujemy o szacunek, wsparcie i przestrzeń do działania dla wszystkich ludzi i organizacji dobrej woli oraz o zaprzestanie podziałów i konfrontacji.

Prosząc o szacunek i pokój, postanowiliśmy przekazać na aukcję XXV Wielkiej Orkiestry Świą-tecznej Pomocy lampę oliwną w kształcie gołębia pokoju, wykonaną przez chrześcijan z Bliskiego Wschodu."

Idee, które są budowane na gruncie "dobra" jako wartości moralnej nie mają granic, i w tym przypadku dałoby się je wręcz doskonale połączyć. Wszystkie działania, które mają osłabić wymiar innego "dobra" to absolutne dążenie do podporządkowania sobie serc i umysłów. Niestety mam wrażenie, że każde "dobro", które gromadzi ludzi wokół siebie i nie jest z "rozdania"  PIS jest przez nich potępione i wyśmiane.

Tak zresztą jak z wieloma innymi wartościami. Jako "puczystka" wiem to doskonale. Fakt żądania przestrzegania prawa, uznania w sejmie pełnienia mandatu poselskiego wg tych samych reguł wobec wszystkich został nazwany puczem/zamachem stanu, planowanym od dawna.

Tylko kto jest tym zamachowcem - ten kto żąda przestrzegania prawa, czy ten, który ma je gdzieś! Jeden z moich znajomych przyrównał tę sytuację do meczu piłki nożnej. Drużyny zaczynają mecz i wiedzą w co grają, gdy nagle jedna z drużyn mająca chwilową przewagę liczebną zaczyna grać w rugby i posądza drużynę przeciwną, która chce dalej grać w nogę o łamanie zasad i bunt. Do tego komentator publiczny przestawia się natychmiast na komentowanie meczu rugby i posądza przeciwników nieoczekiwanej zmiany o sabotaż.

Jakie będą szkody, ile pozostanie dobra w ludziach po manipulacjach i bezpardonowym zakłamywaniu rzeczywistości? Tego jeszcze nie wie nikt.

Maria Małgorzata Janyska

Posłanka na Sejm RP

 

 

Poglądy przedstawione w niniejszym materiale są wyłącznie poglądami Autora. Materiał został opublikowany przez Autora - zachowana pisownia oryginalna tekstu. Szczegółowe informacje znajdziesz w Regulaminie. Jeśli uważasz, że niniejsza publikacja jest jego naruszeniem lub narusza ona obowiązujące przepisy prosimy o zgłoszenie tego faktu TUTAJ.

red. DDWLKP.pl | źródło: Maria Małgorzata Janyska

Komentarze